Powiem szczerze, kocham moich rodziców chociaż wiele mam im za złe (ale też wiele zawdzięczam), tęsknie za czasami kiedy wydawało mi się, że są idealni, kochali mnie bez względu na to co źle zrobiłam i nie słyszałam od nich nigdy, że beze mnie mieli by lżej. Źle się z tym czuje, że tyle razy przeze mnie matka płaczę, w sumie żal mi jej bo próbowała wychować mnie na ludzi, a ja zachowuje się czasami okropnie, ale nie mogę wiecznie udawać, że jestem idealna. Dobrze się uczę, na wagary nie chodzę, wracam do domu o umówionej porze. Fakt faktem, od czasu do czasu zapale sobie papierosa czy dwa ale od czasu kiedy moi rodzice mnie na tym przyłapali pierwszy raz strasznie zaczęłam to ograniczać. Alkoholu też od dłuższego czasu nie piję, to nie dla mnie. Dziwi mnie jedna rzecz, przecież oni też mieli kiedyś 15 lat, a zachowują się jakby była to dla nich nowość. Oboje mieli trudne dzieciństwo, wiem. Normalni rodzice nie mieli by nic przeciwko, by ich dziecko miało parę trój na świadectwie. Moim przeszkadza to że dostanę 3 z testu z przedmiotu którego nienawidzę i całkiem nie ogarniam.
Nigdy nie zapomnę jak do mojego ojca przyjechał kolega z dawnych lat. Ojciec myśląc, że już śpię zaczął mu opowiadać, że parę dni temu wróciłam trochę podpita po koncercie do domu. Jego kolega po chwili ciszy dodał "daj jej spokój, nie pamiętasz jak byłeś w jej wieku i napie*doliłeś się tak, że Cie z cmentarz aż do domu prowadziliśmy?". Ja rozumiem, papierosy, alkohol, ale czepiać się, tego, że z nimi mało rozmawiam? Że za dużo czasu spędzam z chłopakiem? I do tego twierdzą, że mam słabą średnią chociaż dobrze się uczę! Prawda, mało z nimi rozmawiam, ale kiedyś próbowałam. Jak zaczynałam z nimi rozmowę to przeradzało się to w kłótnię, jak szłam z mamą na zakupy to zawsze się na mnie darła, nie umiem z nimi rozmawiać.
Po każdej kłótni podchodzę do nich i mówię "przepraszam", bo co mogę zrobić, czasu nie cofnę.
Kocham moich strarszych, wiem że oni mnie też ale przecież przez całe życie nie mogę być idealna!
Każdy mi mówi, że pełnoletniość to jeszcze gorsze niż być taką małolatą, ale ja czekam na nią z niecierpliwością. Chce wreszcie wrócić późno do domu, zapalić papierosa w pokoju, iść na koncert i się nie martwić, że jak ktoś mnie poczęstuje jabolem będę musiała odmówić.
STARAM SIĘ ALE NIE MOGĘ BYĆ CAŁY CZAS IDEALNA, MOGĘ BYĆ GRZECZNA ALE NIE CHCE. Chce mieć co opowiadać.
Napisalas to pieknie :) kazdy ma czasem takie dni ze nie chce nawet rozmawiac z rodzicami albo na odwrot rodzice z dzieckiem. Ale to rodzina i chyba nic nie ma prawa was rozlaczyc :)
OdpowiedzUsuń