środa, 5 listopada 2014

Kocia wiara?

Będę często poruszać w jakikolwiek sposób temat tolerancji iż jestem przerażona tym, jak ludzie postrzegają innych tylko przez religię, wygląd czy narodowość. Dzisiaj może trochę o tolerowaniu innych religii?
Mam w klasie koleżankę, która należy do Świadków Jehowy. Dzisiaj na Godzinie Wychowawczej opowiadała trochę o swojej wierze. Powiem szczerze, wiele rzeczy, o których mówiła wydawały mi się trochę śmieszne ale siedziałam w miarę "cicho?", zadawałam pytania jeśli coś mnie ciekawiło, starałam się "śmiać w duchu" a nie na forum całej klasy. Zauważyłam, że nie tylko ja CAŁKOWICIE nie zgadzam się z tym co moja koleżanka mówi, tylko, że różnica była jedna. Oni mówili o tym głośno. W pewnym momencie zrobiło mi się żal dziewczyny iż jest osobą mocno wierzącą i przywiązaną do swojej religii. Wbrew temu co ludzie mówią o Świadkach Jehowy wydaje mi się, że nie możemy tego nazwać sektą, iż od chrześcijaństwa różni się tylko paroma obrzędami i praktycznie dosłownym przyjmowaniu biblii.
W sumie dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy, które od jakiegoś czasu mnie ciekawiły, np. dlaczego chodzą po domach (robią to dlatego, że Jezus też chodził do ludzi i nauczał), dlaczego nie obchodzą Bożego Narodzenia (w biblii nie ma podanej daty urodzenia Chrystusa i jeśli dobrze zrozumiałam, jest napisane by czcić jego śmierć, a nie narodziny) czy dlaczego nie obchodzą urodzin (w biblii są podane dwa przykłady  obchodzenia urodzin, w których zawarty jest wątek śmierci, do tego są to obrzędy lekko pogańskie).
Spodobało mi się to, że uważają każdego za równego. Nie mają kapłanów, nie uznają papieża, bo każdy człowiek jest równy. Nie uważają Polski za ojczyznę, bo dlaczego Świadek Jehowy z Polski ma śpiewać inny hymn niż Świadek Jehowy z Niemiec, skoro wierzą w to samo? I ich chrzest przyjmują wtedy kiedy uważają, że są na to gotowi i świadomi tego w co wierzą, a nie gdy są dziećmi i nie odróżniają A od Z.
Jedna rzecz niezbyt przypadła mi do gustu, myślę, że nie tylko mi. Chodzenie po domach... Rozumiem, chcą nauczać ludzi, porównują to z naszym chodzeniem po kolędzie ale jest mała różnica. Ksiądz chodzi i pyta się najpierw czy ktoś jest wierzący, a jeśli mówi, że nie to nie przyjdzie znów za tydzień "porozmawiać z nim o bogu", a Świadek Jehowy będzie chodził tyle razy ile tylko da radę, by NA SIŁĘ przekonać kogoś o swojej wierze. Nikt tego nie mówił mi na lekcji, widzę to gdy nagle, ktoś zapuka do mnie do drzwi z tym głupim pytanie, a gdy powiem, że nie to za parę dni i tak przyjdzie i zapyta się o to samo.

Więc podsumowując, Świadkowie Jehowy, dla mnie jest normalną religią, ma swoje plusy i minusy. Mnie, jako ateistkę śmieszą niektóre rzeczy ale osobiście toleruje to, że ktoś w to wierzy. Nie możemy tego nazwać sekstą, bo ludzie którzy do nich należą, oprócz wiary niczym się od nas nie różnią.

1 komentarz:

  1. Ja na tematy wiary staram się nie dyskutować to sprawa osobista :)
    Ale fajnie, że taki post napisałaś dobrze się go czytało.
    Ładny wygląd bloga :) zapraszam do mnie http://verczil.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń